Podatek węglowy

Podatek węglowy to wcale nie musi być wynalazek socjalistyczny. Przeciwnie – ja się podejmuję go uzasadnić na gruncie klasycznego liberalizmu:
Jeśli wasz sąsiad wylewa na waszą działkę ścieki, albo pali śmiecie, tak, że smród idzie na waszą stronę, albo organizuje co noc dyskoteki, to powinniście go pozwać do sądu o odszkodowanie. Czyż nie? 
Elektrownia węglowa, albo inna fabryka zanieczyszczająca powietrze, zanieczyszcza nie tylko sąsiednie działki, ale całą okolicę – tysiące a nawet miliony działek a niektórzy sądzą, że całą planetę. Trudno byłoby, żeby każdy z osobna z okolicy (nie mówiąc o „całej planecie”) miał pozywać taką elektrownię o odszkodowanie. Dlatego tu występuje jeden z nielicznych przypadków, gdy powinno wkroczyć nawet całkowicie liberalne państwo. Państwo powinno nałożyć na zanieczyszczającego specjalny podatek – który zresztą powinien być raczej nazwany opłatą czy nawet karą za zanieczyszczanie. Kara ta powinna być oczywiście dystrybuowana między pokrzywdzonych i to w najbardziej prosty sposób a mianowicie powinny być obniżone wszystkie inne podatki. Przedsiębiorcy otrzymają ponadto rynkowy bodziec, żeby rozwijać technologie nie zanieczyszczające powietrza (i nie tylko powietrza).
Co w tym rozumowaniu jest socjalistycznego?

2 Komentarze

  1. Tak naprawdę to JKM jako ikona polskich wolnościowców wypaczył znaczenie słowa ‚socjalistyczny’ do absurdu. Wizja świata, w którym łoży się tylko na wojsko i policję jest po prostu archaiczna. Ludzie nie chcą drugiego dzikiego zachodu albo kaganatu, gdzie silniejszy i cwańszy dmucha pozostałych.

    Podatki bardzo często są złe, ale dla mnie nie ma wątpliwości że czasami mogą dobrze służyć w słusznej sprawie. Problemem za to jest ciągle zwiększająca się władza i ilość różnej maści instytucji. Moim zdaniem to wlasnie brak hamulców i kontroli w tym zakresie powoduje narastający chaos i niszczy gospodarkę oraz majątki zwykłych ludzi.

    Zważając że przyroda wpływa na wszystkich i jej zanieczyszczenie odbija się na jakości naszego życia, możemy w 100% powiedzieć, że podmioty lub osoby brudzące lub te korzystające z ich usług powinny w jakś sposób rekomensować straty.

  2. Zasadniczo co do karania trucicieli nie mam zastrzeżeń. Problem jednak w tym, że za te tematy zabierają się urzędnicy, zaś naukowcy są gdzieś na poboczach – i do tego skorumpowani.
    Przykład z administracyjnym zakazem używania tradycyjnych żarówek jest aż nadto wymowny. Klasyczna żarówka to szkło, drut wolframowy i aluminiowa obsadka. Całość, aczkolwiek pobiera trochę prądu, to jako produkt zużyty praktycznie nie zanieczyszcza środowiska. Jak zestawimy to z listą pierwiastków koniecznych do wyprodukowania energooszczędnej świetlówki (z rtęcią na czele), czy też lampy LEDowej (w której jest sporo elektroniki) – to okazuje się,że utylizacja tych nowoczesnych elektrośmieci niesie ze sobą większe nakłady i zagrożenie czystości środowiska, niż wypuszczenie przez komin większej ilości CO2.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.